Więc teraz serca mam dwa - smutki dwa. I miłość po kres, i radość do łez. Wieczory długie i złe - krótkie dnie. Więc całuj mnie częściej, Bo nie wiem jak będzie! Ojciec Twój pędziwiatr, uwieść mnie zdołał. Tulił jak cenny skarb, w swoich ramionach. Dałam Mu wolę istnienia. Dałam Mu siłę tworzenia. Ref.:
Tekst piosenki. Tydzień już nie dzwonisz, myślę "chyba coś nie tak". Szukam w sobie winy, by się bronić. Jeśli chcesz mnie zranić, jesteś dobry w tym jak nikt. Twoja Antarktyda nie ma granic. Robisz błąd, jeśli kryjesz w sobie coś. To, o czym nie wiem, jest jak chłód Twoich rąk. Robisz błąd, jeśli nocy kradniesz mrok.
I raz, i dwa, i trzy, i w górę serca, wielki cis. Czujność śpi, trochę mdli, jak szarlotka z rana. REF: Co mi, Panie, dasz w ten niepewny czas? Jakie słowa ukołyszą moją duszę, moją przyszłość na tę resztę lat? Kilka starych szmat, bym na tyłku siadł. I czy warto, czy nie warto, mocną wódę leję w gardło, by ukoić żal.
Provided to YouTube by Parlophone PolandDwa serca, dwa smutki · BajmBallady℗ 1996 The copyright in this sound recording is owned by BAJM - Andrzej Pietras un
Transcript DWA SERCA, DWA SMUTKI Z repertuaru grupy Bajm Rośniesz jak młody bóg Na moich ramionach Jak drzewo, którego nikt, Nikt nie pokona Dałam ci wolę istnienia, Dałam ci siłę tworzenia Nowy nieznany świat Nad twoją głową Może jest tylko snem A może koroną Zostań więc bogiem i drzewem, Między mną, ziemią a niebem Więc teraz serca mam dwa I smutki dwa I miłość po
Polubienia: 44,Film użytkownika ewamilassmardzews (@ewamilassmardzews) na TikToku: „”.Dwa serca, dwa smutki - Bajm.
o7nmb6. ✝ Zmarł Jarosław Kozidrak; współzałożyciel, wokalista, gitarzysta i kompozytor zespołu Bajm. Urodził się 8 stycznia 1955 roku, zmarł w wieku 63 lat.[4. rocznica] Na trzecim studyjnym albumie zespołu Bajm pojawił się utwór „Dwa serca, dwa smutki”. Album nosił tytuł Chroń mnie i został wydany w 1986 roku. Bajm – Dwa serca, dwa smutki Najczęściej występujące słowa: jak, więc (5 razy) Tekst piosenki Rośniesz jak młody Bóg na moich ramionach Jak drzewo, którego nikt, nikt nie pokona Dałam ci wolę istnienia Dałam ci siłę tworzenia Nowy nieznany szlak nad twoją głową Może jest tylko snem, a może koroną Zostań więc Bogiem i drzewem Między mną, ziemią, a niebem Więc teraz serca mam dwa, smutki dwa I miłość po kres, i radość do łez Wieczory długie i złe, krótkie dnie Więc całuj mnie częściej, Bo nie wiem jak będzie Ojciec Twój pędzi-wiatr, uwieść mnie zdołał Tulił jak cenny skarb w swoich ramionach Dałam mu wolę istnienia Dałam mu siłę tworzenia Więc teraz serca mam dwa, smutki dwa I miłość po kres, i radość do łez Wieczory długie i złe, krótkie dnie Więc całuj mnie częściej, Bo nie wiem jak będzie Autorzy piosenki: Beata Kozidrak, Jarosław Kozidrak Dodano 2018-06-13 00:34:43 Zmieniono 2018-06-13 01:00:47 2018
Rośniesz jak młody BógNa moich ramionachJak drzewo, którego niktNikt nie pokonaDałam ci wolę istnieniaDałam ci siłę tworzeniaNowy nieznany szlakNad twoją głowąMoże jest tylko snem?A może koroną?Zostań więc bogiem i drzewemMiędzy mną, ziemią a niebemWięc teraz serca mam dwaSmutki dwaI miłość po kresI radość do łezWieczory długie i złeKrótkie dnieWięc całuj mnie częściejBo nie wiem jak będzieOjciec twój pędziwiatrUwieść mnie zdołałTulił jak cenny skarbW swoich ramionachDałam mu wolę istnieniaDałam mu siłę tworzeniaWięc teraz serca mam dwaSmutki dwaI miłość po kresI radość do łezWieczory długie i złeKrótkie dnieWięc całuj mnie częściejBo nie wiem jak będzieGdy odejdziesz
Dwie, z pozoru banalne, historie. Kobieta i mężczyzna, dwa odrębne światy, w których przyszło im żyć, fascynacja, miłość, kalejdoskop uczuć, dramat… Jedna opowieść stara jak świat. On z miasta, dobrze sytuowany. Ona z prowincji, uboga, pragnąca zmiany na lepsze. Historia-szablon do stworzenia przypowieści z morałem. Druga – bardziej współczesna, dotykająca coraz powszechniejszego problemu naszych zwariowanych i szybkich czasów – plotkarskich i brukowych pisemkach znaleźć można liczne odpowiedniki głównej bohaterki: dziewczyna z małego miasteczka, wrodzony talent, ciężka praca, lokalne konkursy, odkrycie przez media i sukces okupiony osobistym dramatem. A potem niespodziewane uczucie, mogące uleczyć albo już tylko zniszczyć… Pierwsza historia rozgrywa się w XIX wieku w małej angielskiej wsi, druga przenosi nas do współczesnego Londynu – miasta szansy, karierowiczów, show-biznesu i samotności. Dlaczego zestawiam tak pozornie różne książki razem? Bo z perspektywy polekturowego czasu dostrzegam w nich podobieństwa i obie doprowadzają do tragicznego epilogu – zbrodni, której skutków już nie poznamy. Autorzy nie podpowiedzą nam, jakie zmiany wywołają te zdarzenia w życiu bohaterów. Jednak zdroworozsądkowo możemy domniemywać, że największe problemy dopiero przed nimi. My na szczęście nie będziemy już ich świadkami ani Jem Poster osadził swój literacki debiut Kłaniając się cieniom w małej angielskiej wsi. Mimo, że przenosi nas w schyłkowe lata XIX wieku, powieść ze względu na swój uniwersalizm i aktualność problematyki mogłaby się rozgrywać z powodzeniem także współcześnie. Ramy czasowe czynią ją bardziej mroczną, narzucają pewne konwenanse zachowań, ale nie strzegą przed okrutnym przeznaczeniem. Bohaterem Postera jest młody architekt John Stannard. Od samego początku nie bardzo daje się lubić. To typ konfliktowy, zimny i raczej wyrachowany. Trudno też zrozumieć motywy jego postępowania i szorstkość w stosunkach międzyludzkich. John dzięki propozycji przyjaciela swego ojca trafia na prowincję, by dokonać renowacji parafialnego kościoła. Miejsce, w którym przyjdzie mu spędzić najbliższe miesiące uważa za przeciętne; skrajnie różni się ono od wielkomiejskiego gwaru stolicy, w której ma swoje biuro. Ponieważ interesuje się architekturą dawną, podejmuje się pierwszych stron powieści czuć czającą się gdzieś w tle grozę i nadchodzącą tragedię, podsycaną negatywną energią bijącą od samego architekta. Stannard zupełnie nie odnajduje się w roli nadzorcy prac budowlanych. Musi stawić czoło mieszkającym tam od lat wieśniakom i wpasować się w układy sąsiedzkie oraz stosunki między proboszczem a jego parafianami. Dla Johna takie bratanie się z pospólstwem jest zadaniem ponad możliwości i chęci. Każdy nadchodzący dzień okazuje się batalią z miejscowymi przesądami i niezrozumiałą tradycją. Nie odnajduje też wspólnego języka z wynajętymi pracownikami. Wypadek na budowie, jakiemu ulega jeden z nich, jeszcze bardziej komplikuje relacje z otoczeniem i stawia architekta w niekorzystnym świetle. Praca, której się podjął, również nie przebiega planowo. Powzięte decyzje często szkodzą kościołowi, wzmacniając coraz liczniejszą grupę wrogów przybysza. Pozytywnym aspektem pobytu na wsi okazuje się płeć piękna. Miejscowa dziewczyna, Ann Rosewell, odciągnie uwagę Johna od nawarstwiających się trudności w renowacji podupadającej budowli. Dla niej architekt z miasta jest szansą na nowe życie. Dla niego wiejska piękność to początkowo narzędzie do zaspokojenia żądzy. Z czasem niespodziewanie odkrywa, że dziewczyna na poważnie zawładnęła jego ciałem i duszą. Ale ta opowieść nie jest historią szczęśliwego spotkania dwóch zbłąkanych osób. Ann to zagadka. John stwarza sobie jej własny wizerunek budowany wyłącznie na informacjach, jakie zdobywa podczas tajemnych schadzek odbywanych pod osłoną nocy na okolicznych wzgórzach. Jednak wieś nigdy naprawdę nie zasypia. Żadne uczucie nie skryje się przed pożądliwym i ciekawskim wzrokiem małej społeczności. Kolejne spotkania kochanków diametralnie zmieniają obraz dziewczyny w jego oczach. Im dalej zapuszcza się w ten związek, tym mroczniejsze odkrywa tle miłosnej historii snutej w oparach mgieł, mżawki i chłodu kościelnych murów, pisarz pozwala nam przyjrzeć się epoce i przekracza progi domów wieśniaków, naturalistycznie przedstawiając dojmującą biedę prowincji końca XIX wieku. Jednocześnie ciekawie pokazuje konflikt ojca prawnika i syna architekta. Potomek nie sprostał oczekiwaniom rodzica i podążył własną ścieżką życiową wbrew woli bliskich. Powieść Postera nie rzuca na kolana. Historia jest dość schematyczna, intryga stara jak świat. Ale ta książka ma niewątpliwie swoje atuty. Po pierwsze, warsztat pisarski – debiutant zna się na swoim rzemiośle i powieść czyta się bardzo przyjemnie. Po drugie, klimat powieści i wierność w oddaniu realiów epoki. Pejzaże i postaci malowane słowem tworzą sugestywny obraz miejsc i ludzi. Czytelnik może skupić się wyłącznie na fabule, nie rozpraszany przez żadne „skuchy” językowe czy merytoryczne. Trzeci, przeważający w ocenie całościowej atut, to tragiczne zakończenie, dające pole do popisu wyobraźni. Książka Postera nie jest przegadana, choć chwilami jej tempo zwalnia i staje się leniwe i ociężałe. Narastająca od pierwszych stron groza rozegra się w sferze domysłów każdego z nas, gdyż jej rzeczywista twarz to skutki działań bohatera – czas, o którym nie napisał już autor. Osobiście, mając już po dziurki w nosie przegadanych epilogów wielu naprawdę dobrych powieści, odbieram ten zabieg bardzo Andrew O’Hagana – młodego Brytyjczyka z Glasgow, nominowanego w 1999 roku za Our Fathers do Nagrody Bookera – to zupełnie inna historia miłosna. Zanim uczucie bohaterki na dobre rozkwitnie na naszych oczach, prześledzimy jej smutne losy od czasów dzieciństwa w małej miejscowości nadmorskiej, aż po dorastanie i stanie się kobietą. Utalentowana wokalnie Maria Tambini mieszka w Rothesay w Szkocji. W okolicy uchodzi za geniusza śpiewu. Jej rodzina to nowe pokolenie włoskiej emigracji w Szkocji. Rodzice utrzymują się z prowadzenia małej restauracji. Maria przy każdej nadarzającej się w mieście okazji prezentuje swój nad wiek dojrzały śpiew, który nie pozostawia słuchaczy obojętnymi na silny głos mieszkający w ciele drobnej dziewczynki. Część powieści rozgrywająca się w Rothesay jest dla pisarza okazją, by opowiedzieć również o losach mniejszości narodowych w Wielkiej Brytanii. Autor zgłębia ten temat wnikliwie, ukazując ciężką pracę rodziny Tambini, mającą być skuteczną metodą na scalenie się emigrantów z resztą społeczeństwa. O’Hagan przekonuje również, że sztuka i muzyka mogą być lekiem zwalczającym nietolerancję. Dzieje bohaterki to typowy przykład bajki o Kopciuszku. Poznajemy historię spełniania się amerykańskiego snu w warunkach brytyjskich. Koleje życia Marii wpasowują się w losy ludzi znane każdemu z nas z mediów. Utalentowana dziewczyna zostaje odkryta przez łowcę talentów, trafia do telewizji i, dzięki szybkiej i skutecznej promocji, zaczyna wielką karierę. Przebrnięcie przez poszczególne szczeble drogi na szczyt okupione są ciężką pracą, a wszystko działa według wielokrotnie sprawdzonego już schematu. Dziewczynkę otacza sztab specjalistów, którzy tworzą jej świeży wizerunek, skrojony na potrzeby „sprzedawalności”. Maria staje się nowym produktem, który należy dobrze opakować i sprzedać ze sporym zyskiem. Opuszcza rodzinne miasteczko i wyjeżdża do Londynu. Tam zaczyna pracę nad sobą, docierając w ekspresowym tempie na sam parnas. W chwili szczęścia i sukcesu kończy się bajka, a zaczyna bardzo przekonywająco i ciekawie opowiada o kulisach show-biznesu. Historia kariery fikcyjnej Marii Tambini przeplata się z wątkami karier rzeczywistych gwiazd filmu i muzyki. Przypomina dokumenty rodem z MTV, ukazujące prawdziwe życie idoli: na jednej szali pieniądze i powodzenie, na drugiej – samotność, nałogi, depresje, choroby, a wśród nich najczęstsza u młodych kobiet – anoreksja. To także opowieść o ludziach-marionetkach żyjących pod stałą presją swoich agentów, asystentów, doradców, promotorów. Błyskawiczny sukces w blasku fleszy jest jednocześnie szarą szkołą życia i dorastaniem na siłę w zbyt krótkim czasie. Okazuje się, że władza nad sytuacją spoczywa w rękach ludzi z jej otoczenia, a nie osoby, która jest sprawcą sukcesu. Powieściową Marię pokochały miliony. Jej śpiew poruszał tłumy. Ale po zejściu ze sceny coraz głębiej popadała w depresję. Kiedyś śpiewanie było jej marzeniem. Z biegiem lat stało się przyczyną choroby i utraty kontaktu z najbliższymi. Dawni przyjaciele nie byli już tacy ciekawi – ze swoimi szkolnymi problemami, które nie pokrywały się z codziennością gwiazdy, przekraczającej próg dorosłości. Będąc na samym szczycie, dziewczyna spotyka dawnego miłośnika swego talentu z rodzinnego miasteczka. Jego pojawienie się w zaplanowanym co do godziny życiu gwiazdy okaże się ostatnią deską ratunku przed samodestrukcją. Podobnie jak Kłaniając się cieniom powieść O’Hagana porusza genialnym studium zarówno małomiasteczkowej społeczności, jak i londyńskiej metropolii. Obok losów głównej bohaterki znajdziemy w Osobowości ciekawy obraz włoskiej emigracji – ludzi żyjących z dala od ojczyzny, ale nadal intesywnie o niej myślących. Starają się ułożyć sobie nowe życie na obcej ziemi, ale zimne traktowanie przez wyspiarzy nie sprzyja asymilacji. Osobowość to w znacznej mierze także powieść o anoreksji i wyczerpującej z nią walce. Ciężka choroba jest tylko jednym z mrocznych aspektów bycia osobą na afiszu. Życie dla publiki to oddanie swego medialnego wizerunku w ręce milionów ludzi. Nie każdy będzie umiał się z nim należycie obchodzić i uszanować resztki czyjejś prywatności. To prowadzi do powstania coraz to innych sytuacji, patologicznych i chorych. O nich również opowiada autor poprzez wprowadzenie postaci Kevina – fana Marii Tambini, bezgranicznie opętanego uwielbieniem do swej idolki. U kresu tej opowieści natrafiamy na skrajne emocje, tragedię, a jednocześnie nadzieję na lepszą przyszłość. Ale tych dwóch wariantów tak naprawdę nie da się pogodzić. Maria chyba jeszcze tego nie wie, gdy wraca z ukochanym w rodzinne strony… Życie nie jest aż tak hojne, że nie zapyta o swą cenę. Za wszystko przyjdzie nam prędzej czy później zapłacić. Otwarte zakończenie daje spore pole do snucia alternatywnych będę przekonywać, że obie powieści młodego pokolenia brytyjskich pisarzy trzeba przeczytać. Tak naprawdę, wszystko co w nich możemy znaleźć, gdzieś już zostało opowiedziane. Ale krzywdząca byłaby opinia, że nie są warte poświęcenia im czasu. Historie banalne? Z założenia tak. Ale ważne w ich przypadku jest to, co się rozgrywa między punktem A i B oraz jak o tym opowiedziano. Nie można kategorycznie stwierdzić, że po obejrzeniu jednego filmu o morzu nie warto już poznać drugiego, bo wszystko na ten temat wiemy. Tak samo jest z Kłaniając się cieniom i Osobowością. Prawdopodobnie nie odkryjemy w nich dla siebie nowej Ameryki, lecz będą jeszcze jednym, szerszym, ciekawym spojrzeniem na życie i ludzkie dramaty. Interesującą wizją dwóch rzeczywistości w różnych płaszczyznach czasu. Być może nas nawet czegoś nauczą. To już stanowi kilka ważkich motywów, by spróbować po te dwie, z pozoru banalne powieści, sięgnąć. Jem Poster Kłaniając się cieniom Courting Shadows Tłum. Maria Zborowska Wydawnictwo Zysk i S-ka Seria: Salamandra Poznań 2005, str. 204 Andrew O’Hagan Osobowość Personality Tłum. Małgorzata Hesko-Kołodzińska Wydawnictwo Muza, Seria: Galeria Warszawa 2004, str. 392
Zespół BAJM może się pochwalić wieloma przebojami, jednak jeden jest wyjątkowy. Beata Kozidrak uważa, że jest to najważniejsza piosenka, jaką napisała w swojej karierze. Mowa oczywiście o kawałku "Dwa serca, dwa smutki", który pierwotnie pojawił się na albumie "Chroń mnie" z 1986 r., chociaż pierwsze miejsce Listy Przebojów Programu Trzeciego Polskiego Radia, zdobyła już wcześniej. Kim była tytułowa Agnieszka z największego przeboju zespołu Łzy? "Dwa serca, dwa smutki" to jedna z tych piosenek, w których wielu z nas może odnaleźć swoją własną historię, chociaż Beata napisała tak naprawdę ten utwór z myślą o swojej córce Katarzynie Pietras, która przyszła na świat 7 grudnia 1981 r. Kozidrak nie usiadła od razu do pisania piosenki, ponieważ uważała, że musi dojrzeć, by napisać tekst, który dedykuje tak ważnej osobie. Na Instagramie pojawił się urodzinowy wpis, w którym Beata kieruje swoje słowa bezpośrednio do Kasi. "Kiedy przyszłaś na świat, fani pytali mnie, dlaczego jeszcze nie napisałam dla Ciebie piosenki… A ja byłam w szoku, bo poczułam w sobie uczucie, którego nigdy wcześniej nie znałam. Bezwarunkowa miłość do Ciebie pozwoliła mi spojrzeć na wszystko wrażliwym sercem" - pisze artystka. "To dla Ciebie napisałam 'Dwa serca dwa smutki' - jedną z najpiękniejszych i wzruszających piosenek. Wszystkiego najlepszego w dniu urodzin. Kocham Cię" - dodała. Kim była tytułowa Jolka z największego przeboju Budki Suflera? Wokalistka zespołu Bajm już wcześniej niejednokrotnie wspominała, że to właśnie z myślą o córce napisała hit. Z przyjściem na świat dziecka wiążę się ogromna radość, odpowiedzialność, ale też troski" - mówiła w wywiadach. W swojej autobiografii wspomina także, że kiedyś otrzymała list od mężczyzny, którego żona cierpiała na depresję poporodową. Nikt nie wiedział, jak jej pomóc. Podobno dopiero kiedy mąż puścił jej kilka razy "Dwa serca, dwa smutki" to uśmiech wrócił na twarz kobiety.
Interpretacja piosenki Dziękujemy za wysłanie interpretacji Nasi najlepsi redaktorzy przejrzą jej treść, gdy tylko będzie to możliwe. Status swojej interpretacji możesz obserwować na stronie swojego profilu. Dodaj interpretację Jeśli wiesz o czym śpiewa wykonawca, potrafisz czytać "między wierszami" i znasz historię tego utworu, możesz dodać interpretację tekstu. Po sprawdzeniu przez naszych redaktorów, dodamy ją jako oficjalną interpretację utworu! Wyślij Niestety coś poszło nie tak, spróbuj później. Treść interpretacji musi być wypełniona. Piosenka, w której Beata Kozidrak zwraca się do kogoś, najpewniej mężczyzny, z którym coś ją łączy, i opowiada o swoim spojrzeniu na świat, swoich potrzebach. Człowiek, z którym Kozidrak jest związana znalazł w niej wsparcie i pomoc. W jej ramionach staje się kimś, kim zawsze chciał być, jej siła pomaga mu spełniać się i rozwijać. Miłość, którą kobieta darzy swojego partnera jest tak duża, że niemal czuje jakby dzieliła się na dwie osoby - jest już nie tylko sobą, nie tylko na sobie samej jej zależy. Ma dwa serca i dwa smutki, wszystko czuje podwójnie, za siebie i za ukochanego. Utwór staje się apelem o to, byśmy skupiali się na miłości i dbali o nią jak najlepiej. Bo nigdy nie wiemy jak długo potrwa nasze szczęście. Teraz, kiedy mamy przy sobie bliską osobę musimy traktować ją jak skarb - troszczyć się, walczyć, rozwijać. Miłość jest sensem życia, sensem, który raz odnaleziony możemy zgubić. Dlatego nie ma chwili do stracenia. Wyślij Niestety coś poszło nie tak, spróbuj później. Treść poprawki musi być wypełniona. Dziękujemy za wysłanie poprawki.
dwa serca dwa smutki tekst